Kasztanami

Idę przez park, zbieram kasztany, wkładam do głębokich kieszeni. Kilka minut na cieszenie się jesienią, dotykiem kasztanów i cudnymi promieniami słońca przedzierającego się przez żółknące liście.

Czy jestem szczęśliwa? W parku, z kasztanami – tak.

Jestem szczęśliwa, kiedy on patrzy mi w oczy i mówi, że mnie kocha. Patrzy mi w oczy i mówi, że jestem piękna.

Po mojej twarzy płyną łzy, on mówi „nie płacz”, a ja uświadamiam sobie, że nikt nigdy mi nie powiedział, że jestem piękna.

A potem wracam i zapadam się w krzyki, pretensje, próbując odnaleźć w sobie pokłady spokoju i cierpliwości, żeby nie dopuścić, by się pozabijali, żeby odpowiedzieć na ich pytania, wszelkie maaaaamoooo, a gdzie…, maaaamoooo, dlaczego…, maaaamooo, a on…., żeby wysłuchać wszelkich zarzutów, pretensji, obelg i pozwolić im spłynąć po mnie, czując, że chroni mnie delikatny parasol ze szczęścia utkanego w samochodzie, w tej krótkiej chwili, kiedy patrzyliśmy sobie w oczy i poza nami nie liczyło się już nic.

Chodzimy razem na zakupy, odwożę go do pracy, odbieram po pracy, dzwonimy do siebie, piszemy, jego obecność w moim życiu pozwala utrzymać równowagę i dźwigać to, co na pewno jest za dużym obciążeniem dla jednej osoby. Daję radę. Nawet, jeśli płaczę z bezsilności, a jego nie ma obok, wiem, że dam radę, że ogarnę, poukładam wszystko. Wewnętrznie chyba jestem silniejsza, staram się wspierać samą siebie, dla siebie. Jego obecność jest cenna. Ale wiem, że bez niego też będę dawać sobie radę, że wtedy będę może więcej czytać, wrócę do pływania, może zrobię szalik na drutach. Teraz cały wolny czas wykradam dla niego. On robi to samo ze swoim czasem. Póki co, żadne z nas nie żałuje. Pomógł mi wybrać buty, ja wybierałam z nim plecak, wspieramy się w diecie, w ćwiczeniach, dbamy o siebie nawzajem, coraz lepiej się rozumiemy.

Ale w tym całym delikatnym jak pajęczyna szczęściu nie zapominam o tym, jak mocno jest ono tymczasowe. Wystarczy mały podmuch wiatru, pajęczyna odleci. Ściskam w kieszeni kasztan, który mam dla niego. Na szyi mam nietypowy wisiorek, urodzinowy prezent, który dał mi przed 6.00 rano, zbieram te wszystkie kawałeczki i obudowuję się nimi, mając świadomość, że nie możemy być razem, że żadne z nas nawet nie umie sobie tego wyobrazić, jak miałaby wyglądać nasza wspólna przyszłość.

Przez ułamek sekundy zastanawiałam się, czy moglibyśmy być razem, razem zamieszkać. Za dużo komplikacji. A potem pomyślałam, że jeszcze nie. I to było dziwne, że nie padło w mojej głowie jakieś definitywne „nie”, ale to „jeszcze”, które daje nadzieję na to, że pewnego dnia może to nastąpi.

Mówię mu, że go kocham. Ale tak do końca nie wiem, jaka to jest miłość. Jestem o niego zazdrosna. Dobrze mi z nim, ze świadomością, że on się o mnie troszczy, naprawia moje rzeczy, kupuje mi ulubiony chleb i postrzega jako piękną. Radość sprawia mi troszczenie się o niego, podwożenie do pracy, zrobienie kanapki czy wszelkie inne drobiazgi, którymi mogę ułatwić bądź uprzyjemnić mu życie.

Najczęściej używane przez nas słowo to „kiedyś” – kiedyś pójdziemy na pizzę, kiedyś będziemy zbierać kasztany razem, kiedyś poszuramy butami w stertach pożółkłych liści, kiedyś pójdziemy do kina, kiedyś pojedziemy pociągiem, kiedyś on podwiezie nas, kiedyś on przyjdzie do mnie do domu, kiedyś uszyje mi pasek, kiedyś napisze mi list, kiedyś zrobię mu szalik na drutach, kiedyś upiekę mu owsiane ciasteczka, kiedyś opowie mi o swoich kolekcjach, kiedyś zagramy w Batmana, kiedyś… – brzmi jak planowanie wspólnej przyszłości, wbrew wszystkiemu, wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew zobowiązaniom i odpowiedzialności.

Tak strasznie dużo nas różni, a tak dobrze potrafimy się zrozumieć. Nie wiem, dlaczego nasze drogi się spotkały. Wszystko jest po coś. Ale teraz jeszcze nie wiem, po co, choć myślę, że nawet jeśli tylko po to, bym nie poddała się i nadal ogarniała dzieci i swoje życie, to już jest bardzo, bardzo dużo.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s