Nomad

Zastanawiam się właśnie, ile z ostatnich 21 nocy spędziłam we własnym łóżku. Jedną? Nawet, jeśli kilka razy spałam w domu, to na kanapie. Sypiałam w hotelach, u rodziny, u mamy. Miałam nadzieję, że coś się poskleja, poukłada. A wszystko się rozsypuje. Moje podróże między jednym domem a drugim, z dzieckiem, psem, laptopem i garstką ubrań stały się już tak męczące, że gdy dziś po tym, jak przewiozłam całą masę pakunków, dziecko i psa do domu i od razu usłyszałam, że lepiej, bym jednak poszła spać do mamy, coś we mnie pękło. Ja wiem, że remont, to, tamto, ale ja już nie chcę tak kursować. Chciałabym mieć swoje miejsce na ziemi, dla mnie, dzieci i psa. Zastanawiam się, czy jestem gotowa zrobić tam miejsce jeszcze dla kogoś. I chyba nie.

Poznałam kogoś. Przez te kilka tygodni tak dużo się działo, nieprzespane noce, tysiące słów przesłanych drogą elektroniczną, długie rozmowy telefoniczne, osobiste. Może nawet przez moment pomyślałam, kiedy zapytał, co bym zrobiła, gdyby się oświadczył, że to może być jakaś bardzo ważna relacja, ale w tej chwili czuję tylko jakieś kolejne wewnętrzne rozdarcie, żal, ból, poczucie wykorzystania. Przecież ja to już przerabiałam z panem K. Nie potrzebuję godzić się na wszystko, zabiegać, ustępować, dostosowywać się, chcę zadbać o siebie samą. Spotykać się z ludźmi, śmiać, pić latte, czytać książki, podróżować. Chcę malować się kiedy mam na to ochotę, a nie dlatego, że ktoś woli mnie umalowaną. Tak samo z pończochami czy butami na wysokim obcasie, noszę je dla siebie.

U siebie czuję się tylko w samochodzie. I teraz trochę u mamy, gdzie nocowałam przez większość nocy w minionych tygodniach i gdzie dziś znów będę spać. Pies zasnął, dzieci jeszcze nie.

Czuję, że potrzebny mi ktoś, kto pomoże ogarniać codzienność, dzieci, psa, dom. Ale najlepszą pomocą dla mnie samej jestem ja sama. Niezawodna.

Kilka tygodni wypełnionych adrenaliną, nowymi doznaniami, jakbym coś brała, co wyłącza moje hamulce, pozwala maksymalnie cieszyć się z każdego, nawet najmniejszego drobiazgu, wymyślać szczęśliwe zakończenia i dostrzegać pozytywy każdej, nawet tej najtrudniejszej sytuacji.

Tylko teraz jakoś trudno mi funkcjonować, jak przez te ostatnie tygodnie. Znaleźć pozytywy tej sytuacji. Może to przez brak snu, a może to już dekrystalizacja i przestałam idealizować.

Mam długie paznokcie, dawno już takich długich nie miałam, nie pomalowałam ich, bo siedziałam nad trudnym zleceniem i każdej chwili mi było szkoda.

Kiedy czuję, że daję siebie całą, tak bardzo, że już nie zostaje nic dla mnie samej, a nagle zderzam się z tym, że ktoś nie chce mi podarować nawet maleńkiego kawałka siebie, swojego czasu – to paskudnie boli. Płaczę, może z bezsilności, a może z rozczarowania, z takiego poczucia, że czegoś się spodziewałam, czegoś oczekiwałam, a rzeczywistość rozminęła się z tymi oczekiwaniami.

Taki dziwny ucisk w klatce piersiowej, nie, nie taki, jak kiedyś, taki ucisk, któremu towarzyszą słone strużki na twarzy. Rozmazany obraz, drżące dłonie.

Całe życie jest podróżą. Pamiętam, jak kiedyś, jedyny raz, w czasie pewnej podróży poczułam, że przyjechałam do siebie, jakbym wróciła po długiej nieobecności do domu, a byłam tam pierwszy raz. Bardziej, niż za tym miejscem tęsknię za tamtym uczuciem.

Może dlatego czuję, jakbym ciągle czegoś szukała. Staram się cieszyć tym, co mam, brać, co życie mi daje. Ale wciąż czuję, że czegoś mi brakuje, że jeszcze nie znalazłam tego, czego szukam, tego, co jest mi potrzebne.

Wracam do punktu wyjścia, do wyprawy nad morze, do tego, że szukam siebie samej, sensu życia, równowagi między dawaniem siebie a dawaniem sobie.

Czuję, że ciągle jestem w trasie. Wieczny nomad. Nawet na krześle przy kuchennym stole jestem daleko od domu. Ale mam wrażenie, że coraz bliżej siebie samej.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s