Parasol

Projekt wysłany. Dwadzieścia pięć minut przed ostatecznym terminem. Efekt ciężkiej pracy wielu życzliwych osób. I spora dawka motywacji do podejmowania kolejnych działań.

Wracając z pracy odebrałam telefon z zapytaniem, czy podrzucę pana K. na imprezę. Chyba w bagażniku – zareagowałam w pierwszej chwili. Szczerze mówiąc, wolałabym go z tej imprezy odbierać.

Miałam po drodze. Podjechałam po niego, zawiozłam do lokalu. Nie wpadłam na to, że jak przyjedziemy, to przed wejściem będą czekać jego kumple i mogą zauważyć, kto go przywiózł. Wysiadł. Ja pojechałam do mamy. Wysiadając z auta zauważyłam na tylnym siedzeniu jego parasol. Zadzwoniłam, ale już nie odebrał. Nie oddzwonił. Miał zadzwonić po imprezie, ale też się nie odezwał. Może lepiej. Wczorajszy dzień potoczył się tak, że pełna złości mogłabym utknąć gdzieś z nim w aucie.

Byłam z mężem na zakupach. Pakowaliśmy torby do bagażnika, a ja, przez chwilę zastanawiałam się, czy zapyta o wielki, czarny parasol. Nie zapytał. Pojechaliśmy do galerii handlowej. Chciałam obejrzeć nowy telefon, ale on stwierdził, że musimy już iść, bo musi skorzystać z toalety. Wyszłam ze sklepu, a on wszedł do sklepu obok, kompletnie nie reagując na moją prośbę, byśmy już wychodzili, skoro mu się spieszy. Powiedziałam, że idę do auta. Wychodząc z galerii zauważyłam ładną sukienkę. Męża nie było w zasięgu wzroku, weszłam do sklepu, przymierzyłam, poszłam w stronę kasy, zadzwonił telefon z pracy, dość ważna rozmowa. Nie chciałam płacić za sukienkę rozmawiając przez telefon, w trakcie rozmowy zauważyłam, że mąż do mnie dzwoni. Rozmowa trwała dość długo. Po kwadransie mąż wszedł do sklepu, nie wiedziałam, że szeptem można wrzeszczeć, on potrafi, przez ułamek sekundy wystraszyłam się, że mnie po prostu uderzy. Wyjęłam z torebki klucze do samochodu, podałam mu, wyszedł. Dokończyłam rozmowę, zapłaciłam za sukienkę, wróciłam do auta. Bez słowa wsiadłam, odwiozłam go przed dom, wysiadł. Też się nie odezwał. Czekałam na zwykłe „przepraszam”. Wtedy pewnie też przeprosiłabym go, że długo czekał. Ale nic nie powiedział. Pojechałam do mamy. Było już późno, a ja nie miałam ochoty wracać do domu. Mama szła spać, pożegnałam się, wsiadłam do auta i pojechałam przed siebie. Gdyby pan K. zadzwonił, pewnie pojechałabym po niego i pewnie nie odwiozłabym go bezpośrednio do domu. Wróciłam tylko dlatego, że nie miałam przy sobie leków. Gdybym je miała, albo pojechałabym na noc do mamy, albo zasnęłabym gdzieś w samochodzie.

Nie umiem uciec od porównań. I one znów wypadają na niekorzyść męża. Zanim pojechaliśmy na zakupy mieliśmy trochę czasu dla siebie. Trudno mi jest mówić, czego chcę w łóżku, poprosiłam o masaż, bo po siedzeniu nad projektem wciąż miałam zdrętwiałą szyję. Prosiłam kilka razy. Tradycyjnie, jego „za chwilę” rozciągnęło się w nieskończoność. Pytam, czego on chce, staram się wpasować w to, co mu sprawia największą przyjemność, może po prostu powinnam przestać się starać, zupełnie odpuścić. Tylko jakaś część mnie ciągle łudzi się, że wszystko jeszcze można posklejać, że jeśli dam jeszcze więcej od siebie, to w końcu też coś dostanę. To tak nie działa. Może powinnam przestać się zastanawiać, co ze mną jest nie tak, a zadać sobie pytanie, co jest nie tak z nim.

Poranny pocałunek przed wyjściem do pracy, kiedy mąż myślał, że jeszcze śpię, nie rozwiązuje sprawy. Telefon, by zapytać, jak spałam, ale wciąż bez przeprosin, też niczego nie zmienia.

Tak naprawdę obaj mnie wkurzają. Przez obu czuję się wykorzystywana.

W bagażniku wciąż mam parasol pana K.

Chciałabym umieć rozłożyć nad sobą parasol, który chroniłby mnie przed byciem wykorzystywaną. I czasem przed moją własną naiwnością.

Nie mam wielkich planów na dziś. Może zadzwonię do fryzjerki i, jeśli ma wolny termin, pojadę ufarbować włosy. Jeśli nie ma wolnego terminu, wezmę książkę, kubek z herbatą i pójdę czytać do parku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s