Człowiek myśli, Pan Bóg kreśli…

Tak mi się skojarzyło to przysłowie.

Wyjechaliśmy we trójkę, ja, mąż i młodszy, starszy uparł się, że zostanie z babcią. Przyjechaliśmy późnym popołudniem, zaliczyliśmy basen, salę zabaw, kolację, młodszy zachwycony, mężowi miejsce też się spodobało. Poszliśmy spać z poczuciem, że nazajutrz nic nie musimy, możemy spać do której chcemy i modyfikować nasze plany zgodnie z naszą wolą.

Leniwe śniadanie, latte, młodszy w sali zabaw, wspólny basen, książka, obiad… Potem mieliśmy w planach park linowy – niespodzianka dla młodszego, ale koszmarnie rozbolał go brzuch, do tego stopnia, że nie mógł iść, nieśliśmy go na rękach na zmianę, a potem wróciłam po samochód i przywiozłam go do hotelu.

Rezultat jest taki, że teraz mąż siedzi sam w hotelu, a ja z młodszym jesteśmy w szpitalu na obserwacji. Młodszy po lekach i kroplówce czuje się rewelacyjnie i nie rozumie, dlaczego musimy tu jeszcze zostać. Teoretycznie mogłam była zostawić go w szpitalu samego na noc i spędzić wieczór razem z mężem, ale chyba nie umiałabym cieszyć się tym wieczorem ze świadomością, że nie wiem, jak czuje się młodszy i co się z nim dzieje.

Siedzę przy nim. Wiercił się w łóżku, ciężko mu było zaakceptować fakt, że musimy tu zostać na noc. Pierwsza kroplówka, pierwszy wenflon, spacer do toalety z kroplówką, mówi, że zbiera nowe doświadczenia, momentami jest dzielny, ale widzę, że cała sytuacja bardzo go męczy.

Mnie też. Nie taki był plan. O tej porze spałby spokojnie, siedziałabym z mężem, mielibyśmy chwilę dla siebie. Odwołałam zarezerwowane w SPA zabiegi, zjadłam zupę pomidorową w pośpiechu, ze świadomością, że w szpitalu nie będzie możliwości zjedzenia czegokolwiek. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, nie wpadłam na to, żeby zabrać zwykły papier toaletowy, a w szpitalu to dobro luksusowe, dobrze, że mam nawilżane chusteczki, a w samochodzie pudełko higienicznych papierowych, przyniosę je jutro rano młodszemu.

Kiedy byłam z młodszym w tym samym hotelu zimą myśli wciąż uciekały do pana K., tym razem wróciły wspomnienia, miałam nadzieję, że obecność męża sprawi, że nie będę tak mocno pamiętać. Może gdyby mąż chciał spędzać czas ze mną i młodszym, a nie, pod pretekstem robienia kawy w pokoju, wgapiał się w grę na laptopie, inaczej postrzegałabym jego obecność na wyjeździe.

Koniec końców, znów jestem sama z młodszym, mąż gapi się pewnie w komputer, prosiłam, by włączył jakiś komunikator, byśmy mogli porozmawiać, ale nie zrobił tego. W hotelu jest zły zasięg i nie mogę się do niego dodzwonić, gdy jest w pokoju. Gdyby tylko chciał, pamiętałby o mojej prośbie. Gdyby tylko miał taką potrzebę, by być ze mną w kontakcie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s