Jeszcze niżej…

Kiedy sobie myślę, że jest już bardzo ciężko, tak ciężko, że nie może być bardziej, to właśnie to bardziej się przytrafia.

Taki był wczorajszy dzień. Nie myślałam, że wejdę do gabinetu szefowej i że siądę, pytając, czy mogę sobie poryczeć…

Po chwili rozmowy zebrałam się i wyszłam, wróciłam po sekundzie, mówiąc, że jednak wyjdę z pracy, nie dam rady. Wieczorem wymiękłam. Do szkoły wysłałam męża. Wykończyło mnie wszystko straszliwie. Siedziałam na huśtawce i płakałam. Młodszemu wmówiłam, że tak się wzruszyłam, patrząc na piękny kamień.

Dziś był ciężki poranek. Mnóstwo spraw do załatwienia. Zanim wsiadłam z młodszym do auta, zadzwonił pan K., nie odebrałam. Trochę zajęło nam pozbieranie się. Gdy już dojeżdżaliśmy na miejsce, telefon znów zadzwonił, nieznany numer, odebrałam. Kobiecy głos, przedstawiła się, ale nie usłyszałam, bo zagłuszyły ją czujniki parkowania, po chwili rozpoznałam głos. Kobieta pana K. Pytała o cenę i termin zlecenia. Chciała wysłać dokumenty mailem. Powiedziałam, że jak będzie gotowe, dam znać, zapytałam, jak odbierze dokumenty. Odpowiedziała, że przyjedzie po południu. Rozłączyła się. Po chwili znów zadzwonił telefon. Znów pan K., znów nie odebrałam. Zastanawiałam się, czy jego kobieta zmieniła telefon, nie miała mojego numeru i poprosiła go o namiary na mnie (kiedyś robiłam dla nich zlecenie, dla niego właściwie, ale wtedy razem przyjechali do nas).

Biegałam, załatwiając różne formalności. Kobieta pana K. wysłała wiadomość, że będzie późnym wieczorem. Zaczęłam się zastanawiać, czy przyjedzie sama, czy razem z nim, czy wejdą, będą chcieli pogadać, posiedzieć… Mąż wrócił z pracy, powiedziałam, że możemy mieć gości. Ogarnialiśmy mieszkanie (stosy moich papierów, codzienny, dzieciowy bałagan)… Upiekłam rogaliki. Ona przyjechała sama, weszła, powiedziała, że tylko odbierze dokumenty, przywitała się ze mną, z mężem, wyściskała nas, poszłam do kuchni, spakowałam dla niej talerz ciepłych rogalików. Zaprosiłam do nas, ona powiedziała, że ciągle zabiegani, że spotykamy się tylko, jak jest jakiś interes, pożegnaliśmy się. Usiadłam z mężem nad herbatą i rogalikami. Choć na moment. Tak mi tego brakowało. Jutro kolejny trudny dzień, dużo biegania, załatwiania, jakoś muszę dać radę. Jakoś. Zawsze jest jakoś. Ale dziś najważniejsze, że nie musiałam spotykać się z panem K., jest mi ciężko, trudno, łapałam się parę razy na myśli, że on pomógłby rozwiązać część moich problemów i natychmiast korygowałam samą siebie, że ja chcę te problemy rozwiązywać razem z mężem. Lepiej mi z tą świadomością. Choć jest bardzo ciężko.

2 myśli na temat “Jeszcze niżej…

Odpowiedz na aksinia-kawa-pudelka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s