Tabletka na

Na półce w apteczce gęsto.

Antybiotyk. Gripex, witaminy, leki starszego, leki młodszego, leki męża. Z tyłu, wciśnięte w kąt, małe pudełeczko, którego obecność wydawała mi się zupełnie zbędna i niezasadna. Leżało chyba tylko po to, bym mogła powtarzać sobie, że nie potrzebuję tych leków. Ale, gdybym zmieniła zdanie, te leki są, mogę po nie sięgnąć.

Sięgnięcie po tabletki wiązałoby się z tym, że akceptuję, że są mi potrzebne, że akceptuję diagnozę.

Nie umiem pogodzić się z tym, że to depresja. Przecież każdy może mieć chwilowo obniżony nastrój. Przecież jestem tylko przemęczona, ale to chwilowe. Przecież ja wszystko ogarniam.

Stanęłam dziś na nogi. Rano sklep, zakupy, zdziwiona sprzedawczyni, że wczoraj rano mąż, a nie ja, szkoła, warsztat, lekarz, diagnoza, szkoła, optyk, obiad, naleśniki, huśtawka, pocieszanie młodszego, rozmowa ze starszym, antybiotyk, gripex, padam na nos. I ciągle myślę o pudełku w głębi szafy. Bo przy okazji diagnozy uświadomiłam sobie, że to tej pory moją najskuteczniejszą tabletką antydepresyjną był pan K.

Taki paradoks, bo przez cały czas postrzegałam go jako destabilizujący element. Może właśnie jego brak sprawił, że teraz rozsypałam się zupełnie. Sama już nie wiem. I nie wiem, czy gdy sięgnę po tabletkę z pudełka w kącie szafy, to przestanę czuć potrzebę sięgania po pana K. Nawet nie wiem, czy znajdę siłę, by się przekonać do sięgnięcia po tę tabletkę.

7 myśli na temat “Tabletka na

  1. Bierz tabletkę z pudełka i zobaczysz, że świat stanie się piękniejszy! Haha, mówię poważnie, nie ma co się przeraża diagnozą tylko się cieszyć, że coś można zrobić żeby było lepiej. Mój G. dopiero kiedy zaczął leczenie zrozumiał jak bardzo było mu potrzebne. Choroba jak każda inna, czegoś brak w organizmie, w tym wypadku neuroprzekaźników, i trzeba temu zaradzić. Jak wspaniale, że można to zrobić! 😊 zacznij brać tabletki, bo na efekt i tak trzeba poczekać kilka tygodni.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wzbraniam się zawsze przed wszelkimi lekami, mam obniżoną odporność i jak da się w inny sposób, uciekam od chemii. Ale wczoraj uświadomiłam sobie, że dotarłam do takiego punktu, że dalej nie dam rady… Może dziś po powrocie z pracy wezmę. Tak, jak piszesz, i tak na efekty trzeba poczekać, ale może sama świadomość, że one nastąpią, sprawi, że będzie choć trochę łatwiej

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s