Zrób mi kisiel

Najpierw myślałam, że to migrena. O 3:00 nad ranem nie mogłam wytrzymać z bólu, mąż przyniósł coś do jedzenia i leki, usnęłam po długim czasie, potem zrobiła się 7:00, dzieci, szkoła, praca, w pracy wyglądałam jak własny cień, odliczałam minuty do wyjścia, gdy wracałam, starszy zadzwonił z pretensjami, że jeszcze nie czekam pod szkołą. Młodszy czekał, zamiast obiadu był Mac, dla starszego też, a potem pojechaliśmy do lekarza. W sumie to nie powiedział, co mi jest, wirus, ale na wszelki wypadek, przy mojej osłabionej odporności, dał też antybiotyk. Mam gorączkę od wczoraj, dreszcze co chwila, ból głowy nie mija nawet po fervexie (staje się tylko bardziej znośny), nie mogę jeść, wszystko mnie boli, tak grypowo się czuję. Kiedy wróciłam od lekarza, padłam w bluzie na łóżko, naciągnęłam kołdrę i nie byłam w stanie się ruszyć z bólu  i zimna. Mąż wrócił z pracy, podał fervex, ale mój żołądek odmówił współpracy, mąż po kolei podawał miskę, wodę, chusteczki, smectę, kołdrę, po prostu był. A potem chciałam kisiel. Przekopał całą szafę, w końcu znalazł jakiś jeden, ostatni, zrobił, zjadłam pół kubka, chyba zasnęłam. Rano było wciąż źle, mąż nie poszedł do pracy, zrobił zakupy, dzieci poszły do szkoły, zadzwoniłam, że do pracy nie pójdę, bo jestem chora. Po godzinie oddzwoniła szefowa, niby życząc zdrowia, a zlecając dwa kolejne zadania, na myśl o których ból głowy wzrósł. Mąż zrobił kolejny fervex, przyniósł sok marchewkowy, obejrzał ze mną Chirurgów (akurat taki odcinek, że się ciągle chichraliśmy, a mnie przy każdym ataku śmiechu rozsadzało głowę). Pada. Myślę o młodszym, który ma daleko na przystanek, że będzie w deszczu wracał ze szkoły. W głowie wirują myśli. Wspomnienia.

Pan K. zadzwonił, strasznie źle się czułam, tak grypowo, ból głowy, gorączka i dreszcze. On gdzieś wyjeżdżał, ja wracałam z pracy, mówiłam, że jest mi źle, że marzę o łóżku, on stwierdził, że na wszelkie choroby najlepiej działają orgazmy, odparłam, że mam okres, nie mam gdzie się przebrać, umyć, nie ma takiej opcji, on nie odpuszczał, zaproponował, że w takim razie ja mogłabym się nim zająć, albo nawet on sam się sobą zajmie i skończy na mnie, gdzie będę chciała… Zaproponował zjazd, do którego każde z nas właśnie się zbliżało. Zjechałam. Kręciło mi się w głowie. Na parkingu tir, trochę kręcących się ludzi, jemu to nie przeszkadzało. Po chwili powiedziałam mu,  że strasznie kręci mi się w głowie, doszedł między moimi stopami, jego sperma wylądowała na moich pończochach i bieliźnie, jakieś chusteczki, łyk wody, powrót na trasę, byle do domu, do łóżka. On nawet nie zadzwonił następnego dnia, by zapytać, jak się czuję. A ja i tak zastanawiałam się, czy nie rozłożył mnie jakiś wirus i czy go nie zaraziłam. Na tym chyba polega różnica, ja ciągle myślałam o nim, on – tylko o sobie.

I znów nie da się uciec od porównań, nie potrzebuję faceta, który traktuje mnie jak pojemnik na swoje nasienie, który, gdy jestem koszmarnie chora, myśli tylko o sobie. Potrzebny mi ktoś, kto przekopie całą kuchnię w poszukiwaniu ostatniej torebki z kisielem, przyniesie miskę, gdy wymiotuję, poda chusteczki, kołdrę, wodę, może to wszystko przytrafia się też po to, bym wyzbyła się przekonania o własnej samowystarczalności, bym zaakceptowała to, że czasem potrzebuję pomocy i umiała o nią prosić i ją przyjąć.

Nie wiem, kiedy sama sobie wybaczę, że godziłam się na te wszystkie upokarzające sytuacje. Może próbuję znaleźć jakieś usprawiedliwienie, żeby choć trochę umniejszyć poczucie winy, upokorzenia.

Ciężko składać myśli z bólem głowy. To był ostatni kisiel, a ja nie jestem w stanie niczego innego przełknąć, nawet pomidorowa odpada. Nie mam obiadu dla dzieci. Coś wymyślę, żebym tylko mogła zwlec się z łóżka. Ale w tym wszystkim cudna jest świadomość, że mogę poprosić „zrób mi kisiel” i obok jest ktoś, kto się tym zajmie, kiedy ja nie jestem w stanie.

Jedna myśl na temat “Zrób mi kisiel

Odpowiedz na aksinia-kawa-pudelka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s