Kwiatowo

Mąż kupił pelargonie. 20. Pojechaliśmy razem. Wydawało mi się, że na pelargonie jeszcze za wcześnie, ale już były. Dwie tuje, dwie doniczki lawendy. Ręce mam czarne, mimo szorowania, nie lubię pracy w rękawiczkach, wolę potem szorować ręce.

Pelargonie wiszą dookoła altanki. Lawenda stoi przed. Tuje mąż gdzieś posadził, jeszcze nie sprawdzałam, gdzie.

Robimy miejsce na plac zabaw dla młodego, duży jest, ale na huśtawki nikt nie jest za duży, mąż najpierw był sceptyczny, teraz mu się spodobało, jak na żywo zobaczył, o co chodzi.

Przesadziłam przy okazji trochę domowych kwiatów, ale storczyków nie tknęłam, chyba jeszcze nie mają za małych doniczek.

Poszliśmy wczoraj wieczorem na wystawę. Nieco spóźnieni, bo trzeba było odstawić młodszego. Weszliśmy bocznym wejściem, w trakcie uroczystego otwarcia. Potem zaczęliśmy oglądać zdjęcia, rewelacyjnie zrobione. Okazało się, że dwa z nich są autorstwa siostry kolegi naszego starszego. Porozmawialiśmy chwilę z nią i jej mamą, gratulując świetnych zdjęć. Pan K. podszedł się przywitać, najpierw z moim mężem, potem ze mną (stałam za jakąś gablotką, więc naturalniej było, że zaczął od powitania z mężem), sprawdził, czy naklejki na gablotkach są dobrze przytwierdzone, wyraził swoją opinię o zdjęciach i odebrał telefon, bo akurat ktoś zadzwonił.

Kiedy rozmawialiśmy z kimś, podszedł, nachylił się nad mężem i powiedział, żebyśmy pamiętali o zabraniu prezentów przy wyjściu. Obejrzeliśmy wszystko, podeszliśmy do znajomej organizatorki i rozmawialiśmy o wystawie. Pan K. podszedł, powiedział, że już odlicza czas, bo za pół godziny będzie mógł się napić i że lubi takie imprezy tylko w męskim gronie. Po chwili pożegnał się z nami i wyszedł, pachniał mocno nowym zapachem, aż męcząco, odetchnęłam swobodniej, gdy wyszedł. Dobrze nam się rozmawiało z organizatorką, pośmialiśmy się we trójkę, mąż wypił sok, dostaliśmy prezenty, pożegnaliśmy się i pojechaliśmy odebrać młodszego.

Wieczorem byliśmy już strasznie zmęczeni, ale i tak mąż miał siłę planować wyjazd po pelargonie i plac zabaw. Kiedy jest stabilnie, dobrze mi z nim. Schody zaczynają się, gdy są problemy, każde z nas ma inne zdanie w temacie ich rozwiązywania, spieramy się, ja mam poczucie, że wszystko zostaje na mojej głowie, złoszczę się na niego, brak mi wsparcia i wszystko się rozsypuje.

Ale fajnie razem pić herbatę w altance, pachnie lawendą i pelargoniami.

2 myśli na temat “Kwiatowo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s