Intensywnie

Tak ciągle dużo się dzieje, przede wszystkim na linii szkoła-dzieci, ale też w pracy, dodatkowe zlecenia jak z rękawa, chłopcy śpią, a ja ciągle pracuję. I mąż jakiś inny, cieplejszy, może to znów tylko moje wrażenie. Widzę, jak mu ciężko, kiedy chłopcy kompletnie odmawiają współpracy z nim, a on, chcąc pomóc, próbuje przejąć któregoś z nich na moment. W całym tym kołowrotku słonecznie mi. Nie tęsknię i to jest jakieś nowe uczucie, może coś zupełnie wygasło, może powiedzenie wprost, że mnie wkurza, pomogło mi to sobie uświadomić (choć jeszcze nie zdążyłam powiedzieć, czym mnie wkurza, ale to już nie jest mi potrzebne). Przesiedziałam dziś na placu zabaw dwie godziny, przeczytałam do końca książkę, przeszłam kilka kilometrów w poszukiwaniu pokemonów i spuchłam z dumy, że młodszy po raz pierwszy sam coś kupił w sklepie i cieszył się jak szalony, odkrywając, że to wcale nie było takie trudne (a bał się tego przeraźliwie). Nie wiem, jakie będzie jutro. Poranek, dzieci, planuję siłownię, ale to moja marchewka, o ile wcześniej skończę zlecenia (mam ich pięć, jedno zrobiłam, dwa koniecznie na jutro, a dwa następne też chcę jutro oddać, choć mam czas do wtorku – jakbym chciała maksymalnie wykorzystać czas, mając nadzieję, że dzieci jednak dotrą do szkoły i że w niej zostaną tyle, ile powinny).

Cudne jest odkrycie, że można robić coś fajnego dla siebie samego, że można się dzięki temu poczuć lepiej i szczęśliwiej – poranek ciężki, ale kiedy walczyłam z oporami młodych, w głowie miałam myśl o latte w parku. Odwiozłam ich, zahaczyłam o park, wypiłam kawę w aucie, nawet makijaż zdążyłam zrobić i pojechałam do pracy. Ale ta poranna kawa, ten czas tylko dla mnie, dodała mi energii na cały dzień (prawie cały, wieczorem zaczęłam gderać na młodych, ale w sumie było to słuszne gderanie, bo przesadzali obaj).

Nadal czuję się koszmarnie zmęczona, ale takie momenty tylko dla mnie pomagają trwać i iść do przodu wbrew wszystkiemu. Bo muszę. Bo mam dla kogo.

3 myśli na temat “Intensywnie

    1. Czekoladę zjadam już od godziny, bo nie jestem w stanie ogarnąć zleceń i pracy, nie wiem, w co ręce włożyć, a zaraz trzeba jechać po dzieci…. Ciągle ktoś dzwoni i czegoś chce…. Idę jeszcze po dwie kostki…. A siłownia poczeka do jutra, niestety… albo nawet do poniedziałku

      Polubienie

Odpowiedz na Oliwia Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s