Migrenowo

Wieczorem starszy kaszlał przeokropnie i miał podwyższoną temperaturę. Do tego biegunkę. Młodszy, też z podwyższoną temperaturą, prawie nie mówił, a jak się odzywał, to po to, by wychrypieć, że go boli gardło. Z założenia mieli nie iść dziś do szkoły. Zignorowałam poranny budzik i nakrywając się kołdrą odkryłam, że koszmarnie boli mnie głowa. Im szybciej wezmę leki, tym lepiej, bo ból będzie narastał. Zwlokłam się z łóżka, zrobiłam śniadanie, byle jaką rozpuszczalną kawę, zjadłam, popiłam leki, chłopców nawet nie budziłam. Miałam iść sama na siłownię i skorzystać z tego, że starszy nie będzie ćwiczył, więc zagarnę trenera dla siebie, ale trener o 23:00 wysłał wiadomość, że go rano nie będzie. Leki jeszcze nie zaczęły działać. Chłopcy śpią, a ja powinnam wejść pod prysznic, umyć włosy, przygotować jakieś eleganckie ubranie.

Wczoraj wzięłam delegację na dziś. Kierowniczka biura zapytała, co będę robić, odparłam „siedzieć i pięknie wyglądać”, śmiejąc się. Bo rzeczywiście, mam jechać na oficjalną uroczystość, na której moja obecność będzie się właśnie sprowadzała do siedzenia i pięknego wyglądania, o ile to ostatnie jest możliwe, bo głowa ciągle boli, w pakiecie brzuch, lada moment dostanę okres, mam spuchnięte oczy i paskudny katar.

Młodszy wstał, zdziwiony, że nie poszedł do szkoły, ale nadal strasznie chrypi. Pan K. dzwonił dwa razy. Boli strasznie mocno, walczę z chęcią odebrania i usłyszenia jego głosu.

Wczorajsza moja asertywność skończyła się tym, że powiedziałam, że nie mogę głosować za i głos uwiązł mi w gardle. Ciężar tych wszystkich lat przepracowanych w jednym miejscu nie pozwolił mówić. Wstrzymałam się od głosu. Rozumiem wszystkie za i przeciw, ale nie mogę. Wyszłam z poczuciem wewnętrznego kompromisu. Szefowa złożyła mi życzenia świąteczne, uściskała, zgodziła się na delegację.

Rano za oknem prószył drobny śnieg. Dobrze, że opony wciąż mam zimowe. Głowa mniej boli, brzuch coraz bardziej. Ciężko zmobilizować się do wejścia pod prysznic. Chciałam napisać o mężu i zabawce, ale to następnym razem. Póki co, ulga, mam nadzieję, że nie przedwczesna, że spacyfikowałam migrenę. Ból brzucha zniosę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s