Naiwnie

To się chyba nigdy nie zmieni. Moja ufność, naiwność, doszukiwanie się w ludziach dobrych intencji i zamiarów (swoją drogą, ciekawe, że panu K. tak łatwo przypisuję manipulowanie mną, może to na zasadzie projekcji, bo sama chciałabym umieć nim manipulować).

Wczoraj już zdążyłam się nakręcić pomysłem męża, by razem wyjść. Kiedy wrócił do domu, poznałam szczegóły. Znalazł w sklepie, w mieście gdzie pracuję, cudeńko, na którym mu bardzo zależało. W naszym mieście można kupić takie same cuda, ale nieco drożej. Teraz zastanawiam się, czy koszt paliwa nie zrównoważy tej różnicy w cenie.

W każdym razie wcale nie chodziło o wspólne wyjście, kino, cokolwiek wspólnego, ale o dostarczenie go do magicznego sklepu z wymarzoną zabawką. I nawet, kiedy już przez dwie godziny o tym mówił, ja nadal nie przestawiłam się, że wcale nie chciał ze mną wyjść, że chciał na zakupy. Dopiero dziś rano połączyłam fakty.

Zjadłam śniadanie. Młodszy powiedział, że za chwilę przyjdzie, męża budziłam, też powiedział, że przyjdzie. Nadal śpi. Zjadłam sama. Fryzjerka przysłała sms z zapytaniem, co robimy. Gdybym tylko sama wiedziała, czego chcę…

Na złość mężowi obcięłam kiedyś bardzo mocno włosy, ale on wtedy jeszcze nie był moim mężem. Teraz znów zastanawiam się nad obcięciem, ale lubię długie włosy (może dlatego, że lubię, kiedy pan K. je trzyma, ciągnie). Coś chcę zrobić z grzywką, bo ona żyje własnym życiem, a moje wysokie czoło bez grzywki nie wygląda dobrze. Naiwnie, znów naiwnie, oddam się w ręce fryzjerki, coś wymyśli…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s