Znać swoje miejsce

Strasznie trudny dzień za mną, a jeszcze się nie skończył i nie wiem, ile jeszcze przede mną. Dzieci, szkoła, telefony, problemy, a w tym wszystkim czuję, że mam ich wspierać, rozumieć, nie pochwalam takich, czy innych decyzji, ale wiem, czym były spowodowane, staram się rozumieć, wesprzeć, powiedzieć, że warto walczyć dalej o siebie, o lepszego siebie.

Potem spotkanie z panią, która może pomoże młodszemu. Nie umiem tego wyjaśnić, ale wyszłam od niej czując się mniej winna, podbudowana, że może wszystko jednak jest chwilowe i zacznie się układać.

Kiedy tak biegałam ze spotkania na spotkanie, analizując, gdzie jeszcze mam zdążyć i co załatwić, myśli tylko sporadycznie uciekały w stronę telefonu od niego. Nie zadzwonił. Potem już nie myślałam o tym telefonie, bo przecież po 15:00 nie dzwonimy. Wróciłam do domu, nie wiem, ile razy w ciągu jego dzisiejszego dnia widziałam w głowie jego tyłek. Usiadłam, żeby sprawdzić pocztę, scrollowałam FB i wiadomość o rocznicy urodzin Kurta Cobaina była jak olśnienie.

Jasna cholera. Urodziny. To dlatego był dziś taki zajęty, zaczęłam śmiać się sama do siebie. Dziś urodziny ma jego kobieta. Pomyślałam sobie, że mam sporo szczęścia, że mój facet jest ze mną, a nie udaje tylko, że świętuje moje urodziny, podczas, gdy dzień wcześniej serwuje sobie ostry seks z kochanką.

A z drugiej strony poczułam, że to ustawia mnie na właściwym miejscu, tym podrzędnym, gorszym, że on dziś wybrał ją, nie mnie, bo ona jest ważniejsza. Ta myśl sprawiła mi trochę przykrość, ale chyba intensywniejszym uczuciem było to, które wywołało uśmiech na mojej twarzy, kiedy pomyślałam sobie o niej, świętującej z nim dziś 39. urodziny i nieświadomej, że on wczoraj spędził przedpołudnie u mnie. I jeszcze w piątek. I jeszcze te wszystkie spotkania w moim samochodzie, na siedzeniu, na którym ona też siedziała… Nie wiem, czemu się uśmiechnęłam, czy z radości wynikającej z rozwiązania zagadki, czy z jakiegoś pozornego poczucia wyższości, lepszości, takiej świadomości, że kilkadziesiąt razy wybrał mnie, a w ten dzisiejszy, wyjątkowy dla niej dzień, wybrał ją.

Może taka zazdrość, wynikająca z pragnienia, że ja też chciałabym z nim spędzić dzień, nie na seksie, ale na rozmowie, piciu kawy czy wspólnych zakupach…

Potem pomyślałam, że może wcale to nie chodziło o jej urodziny, może po prostu miał dużo pracy, a ona też pracowała. I zastanawiałam się, co by było, gdybym dziś zadzwoniła do niego, pewnie by nie odebrał i oddzwonił ukradkiem. A może by nie oddzwaniał.

Jutro rano w planie siłownia, potem szkoła, praca, codzienność bolesna jak skurcz łydki, kiedyś przejdzie, ale można się przyzwyczaić.

Widzę, że nie akceptuję tego mojego miejsca w drugim rzędzie, że podświadomie próbuję nadać większą rangę naszej relacji. O ile te nasze rozmowy i bliskość emocjonalna mogły kiedyś to uzasadniać, to teraz został tylko seks i moje złudzenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s