Niepewnie

Nie umiem tak trwać w tym, co mnie oblepia, źle mi, z jednej strony po każdym odlocie z nim jestem bardziej skłonna znajdować dla niego miejsce w moich myślach i życiu, a z drugiej nie umiem żyć w takim stanie.

Wczoraj zarezerwowałam hotel. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że on będzie w nim w tym właśnie czasie. Zapłaciłam. Mogę jeszcze odwołać rezerwację. Sama nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Impuls. Wiem, że on będzie tam służbowo i bardzo zajęty. Obejrzałam ofertę SPA, basen, siłownia, będę miała co robić, dla siebie. Ale od razu zapaliła mi się lampka, że nie mogę własnym autem, że powinnam wynająć inne, a moje zostawić po drodze, żeby nikt mnie nie skojarzył.

Potem uświadomiłam sobie, że zna mnie przynajmniej jeden jego kolega, który prawdopodobnie też tam będzie. I że za miesiąc prawdopodobnie spotkam się służbowo z tym kolegą (ostatnio widział mnie dwa lata temu, myślałam, że może mnie nie pozna, ale jeśli znów będziemy współpracować, to raczej nie przemknę niezauważona, jeśli ten kolega też tam będzie).

Najbardziej bałam się, może dalej boję, że będzie tam jego kobieta, ale ona raczej nie jeździ na takie wyjazdy.

I nie mam pojęcia, jak mu wytłumaczę moją tam obecność. I nie wiem, w którym momencie on powie o swoim wyjeździe, a ja – czy powiem, że też tam będę i dlaczego.

Wahałam się rezerwując pokój, wzięłam jednoosobowy z pojedynczym łóżkiem. Miałam opowiedzieć o wspólnym wyjeździe do SPA z koleżanką, która mnie wystawi(ła).

Przeraziłam samą siebie. Jak owładnięta obsesją (a może właśnie taka jestem), szukam, drążę, zbieram informacje, osaczam, nie chcę taka być, znów czuję się jak pułapka goniąca mysz. Nie potrzebuję tego, nie potrzebuję jego. Chciałabym wierzyć, że go nie potrzebuję. Żyć bez niego, całą energię, którą on pochłania, angażować w codzienność, miłość i bliskość z tymi, którzy mnie potrzebują i kochają.

On jest moim uciekaniem. Zajmuję się nim, bo uciekam od codzienności, która mnie przeraża, przerasta, której się bardzo boję. Ale ciągle chcę coś zmienić, wyjść poza schemat i zmierzyć się z konsekwencjami, z nowym, które może wcale nie będzie takie straszne. Ale póki co, przeraża. Ja sama siebie przerażam.

Mówię sobie, że odwołam rezerwację. Mam jeszcze półtora miesiąca. Wszystko się może zdarzyć.

Ale nie wiem, co zrobię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s