Niedzielnie

Taki inny poranek, bez pośpiechu, ze świadomością, że nie trzeba rano zrywać się z łóżka. Próbuję odnajdywać się w codzienności, odbudowywać bliskość relacji, skupiać na tym, co tu i teraz.

A myśli, dywersantki, robią swoje.

Takie drobne scenki, potencjalne, a także migawki scen, które już się zdarzyły.

Uświadamiam sobie, że już od tak wielu lat wygląda to tak samo, ja, on, tęsknota, próby rozstania, a potem znów, da capo.

I myślę sobie, że to jednak ja wracałam, niby przypadkiem, wpadałam na niego, a czasem naprawdę przypadkiem, czekając na taki przypadek właśnie.

I nie wiem, czy umiałabym znów powiedzieć mu, że to koniec, że już nic… Bo czuję się bezsilna.

Dziwna myśl, że może jestem po coś na jego drodze, że może jestem mu do czegoś potrzebna, że może jego życie dzięki mnie coś zyskuje, on coś zyskuje.

Może muszę się w tym wszystkim odnaleźć, zaakceptować, że to jest trudne i że nie będę się poddawać, pogodzić się z tym, że mogę upaść, ale nie rezygnować z decyzji, że będę z tym walczyć.

Nie wiem, czy nie wpędzam się znów w jakieś błędne koło. Ale to już tyle lat dreptania.

Wszystkie weekendy i wakacje zbudowane z czekania na. A mogłabym inaczej planować i wykorzystywać czas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s