Technologicznie

Nasza relacja na pewno wyglądałaby inaczej wiele lat temu. Bez samochodu z przyciemnianymi szybami. Bez takiej szerokiej gamy pończoch we wzorki. Bez telefonów komórkowych i możliwości wideo-połączeń.

Weszłam do gabinetu, zobaczyłam, że on dzwoni, powiedziałam, że już weszłam, było dwie minuty do godziny, na którą byłam umówiona, powiedziałam, że zadzwonię, jak wyjdę.

Zła byłam, że tak długo do mnie nie dzwonił. Dziś gadaliśmy o niczym. Całą moją drogę do pracy. Na wideo. Ustawiłam telefon, tak, że mogłam go widzieć. Stojąc w korku na wjeździe do miasta zdjęłam majtki, on cały czas chciał, bym zjechała z trasy, ale nie było takiej możliwości. Nie wiem dlaczego powiedziałam, że on też powinien coś zdjąć. Nic nie zdjął, ale rozpiął spodnie. Wcale nie zależało mi na gapieniu się na jego nagiego członka i zastanawianiu się, czy ktoś z samochodu obok zobaczy, co wyświetla się w moim telefonie. Zaparkowałam na parkingu przy pracy. Rozejrzałam się, czy na pewno stoję daleko od okien, ale z perspektywy samochodu trudno to ocenić. Chciał patrzeć, popatrzył, ja rozglądałam się, czy ktoś nie idzie.

W drodze powrotnej znów rozmawialiśmy. Chciał,  żebym zjechała z trasy, zjechałam, ale parking był pełen samochodów, ludzi z papierosem, wypatrzyłam autostopowicza i rozłączyłam się. Chłopak był z Białorusi, jechał do Włoch na narty, podwiozłam go kawałek, gdy wysiadł, oddzwoniłam. Wiedziałam, że był już u mamy. Ale i tak odebrał, przeszedł do innego pokoju i powiedział, że zejdzie do auta, to przełączymy się na wideo. Przełączyłam, zjeżdżając uprzednio na jeden z parkingów, na którym kiedyś parkowaliśmy. Miałam mało czasu, pojechałam do domu, nadal rozmawiając na wideo. Jeszcze chwila rozmowy pod domem i rozłączyliśmy się. Może jutro się zobaczymy, on służbowo, ja prywatnie, będziemy w tym samym miejscu (chyba).

Tak naprawdę o niczym z nim nie porozmawiałam. Kilka zdań o pracy. Ale nie o tym, co mnie w naszej relacji wkurza. To ja pokazałam mu, że możemy prowadzić wideo-rozmowy. Mam wrażenie, że jemu to wystarcza, a mnie złości.

Chciałam mu powiedzieć, żeby zadzwonił dopiero wtedy, jak wygospodaruje sobie więcej czasu, bo ja nie chcę widzieć się z nim tylko przez moment, w pośpiechu.

Ale nie mogłam tego powiedzieć, bo nie chciałam otwarcie dawać mu do zrozumienia, że zależy mi, aby tak zrobił. Że znów przypomina mi się, jak proponował wyjazdy, nawet mimo tego, że wiem, że wcale nie zamierzał naprawdę wyjechać.

Czuję, że to gra, że muszę się wycofywać, by on miał czas za mną zatęsknić. Wkurza mnie to granie. Nie lubię tak. Mieliśmy nie grać, nie udawać, mówić wprost. To nie działa, albo my podświadomie i tak rozgrywamy różne sprawy.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s