Koincydencja

Poranek w biegu, dzieci w mundurkach, na czas w aucie, trasa, podróż, muzyka, szkoła, ja na telefonie – dwie poradnie do obskoczenia, biblioteka, zakupy. Jadę do pierwszej poradni. Nic nie da się zrobić, nie mogą mnie zarejestrować dziś na jutro ,ale gdy kojarzą, czyją jestem córką, nagle wszystko da się zrobić. Nie lubię z tego korzystać i nadużywać, ale dziś mi to bardzo pomogło.

Zadzwoniłam do drugiej poradni. Dopiero w czwartek będę mogła osobiście ustalić termin. Mam kilka dni na poukładanie sobie, co dalej.

Zrobiłam zakupy, według listy, sporo się tego zebrało, a potem pojechałam do biblioteki. Parkowałam przed jego pracą, bo tam jest duży parking. Kiedy próbowałam równo ustawić samochód, ujrzałam, jak on podjeżdża. Wzięłam książki, torebkę i podeszłam w stronę jego auta, choć to w przeciwną stronę, niż biblioteka. Zobaczył mnie, podszedł się przywitać. Zapytałam, czemu tak późno przyjeżdża do pracy, odparł, że dużo wczoraj wypił, zapytał, jak mój sylwester, nie wiedziałam, co powiedzieć, ktoś przechodził obok nas, po chwili powiedziałam, że to tak, jak kiedyś mówiłam, że im bardziej coś się między nami dzieje, tym bardziej wszystko w moim życiu się pie*doli, że znów bardzo dostałam po dupie. On zapytał, czy aż tak, chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam, on powiedział, żebym nie płakała, powiedziałam, że idę już do biblioteki, on powiedział, że jutro zadzwoni, odeszłam, on też.

Odeszłam z takim jakimś żalem, że mógł zaprosić mnie do siebie, że mógł powiedzieć, że zadzwoni dziś, że mógł zatrzymać, wysłuchać, chyba potrzebowałam rozmowy. Nie wiem sama, czego oczekiwałam. Może jadąc na ten parking spodziewałam się, że  zobaczę jego samochód, może podświadomie liczyłam, że on tam będzie, że się spotkamy, sama nie wiem. Rozumiem, że mógł się spieszyć, że miał dziś dużo pracy, służbowe spotkania, telefony.  Potem zaczęłam się zastanawiać, dlaczego rano nie zadzwonił. Nawet, jeśli nie mógł przyjechać, do pracy, to mógł sięgnąć po telefon. Jeśli tego nie zrobił, to znaczy, że po prostu nie chciał. I tyle.

Powinnam móc się z tym pogodzić, zaakceptować to, pamiętając, że nie mogę się z nim spotykać, że choć jest dla mnie ważny, ja nie jestem tak samo ważna dla niego.

Wczoraj wieczorem uświadomiłam sobie, że kocham męża, mimo wszystko. Mimo tych wszystkich trudności, może jakbym mocniej poczuła, że go kocham, bo czuję,że on mnie potrzebuje, że jest mu trudno, że on oczekuje, a może nawet nie to, że oczekuje, ale że potrzebuje mojej pomocy.

Nie wiem, czy to znów kwestia hormonów, chcę dobrze się z nim czuć, przy nim, wczoraj, gdy szłam spać, wszyscy już spali, zrobiłam dla niego kanapki do pracy,  chciałam je zrobić.

Znów mi zimno. Uciekam w oglądanie seriali, zajmuję umysł nierealnymi sprawami, by uciec od tych realnych.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s