Wieczornie

Marzłam w ciągu dnia. Nie umiem napisać, że nie przyjdę na zebranie, że mam wtedy wizytę lekarską, ciągle mam nadzieję, że może jakoś inaczej uda się z tego wybrnąć.

Motam się we własnej tęsknocie. Ale już nie wiem, za czym. Za spokojem, za własnym kątem, za ciszą, za beztroską.

Dzieci zostały u babci, wracaliśmy razem do domu, nagle zaproponowałam, byśmy pojechali razem na kawę, do innego miasta, ale on od razu zastopował plan, mówiąc, że daleko, że kawa droga itp., odechciało mi się wyjazdu i w ogóle sama zdziwiłam się, że coś takiego zaproponowałam, że w ogóle chciałam z nim gdzieś jechać, przebywać razem.

Pojechaliśmy do domu. Ledwo usiadłam przy stole, żeby przepisać terminy do nowego kalendarza, a on już zaczął na mnie krzyczeć, poczułam, jak kulę się w sobie, jak mi źle, że po prostu się boję jego krzyku, serce bije szybciej, a ja nie chcę przy nim być. Przeszłam do innego pokoju. Po chwili przyszedł. Usiadł, a za moment znów podniósł głos. Spakowałam się, by wyjść. Dokądkolwiek, na spacer, przed siebie.

Powiedział, że chciałby spędzić ze mną czas, odparłam, że po to przyszłam do domu, ale od powrotu on wciąż na mnie krzyczy. I że chciałam razem pojechać na kawę, a on nie chce, więc ja już nie wiem, co mam robić. Przeprosił za krzyk, ale ja już wychodziłam.

Wróciłam po kwadransie, nie przyszedł od razu, odpaliłam jakiś serial, zaparzyłam herbatę, przyszedł po 30 minutach, jakby nic się nie stało.

A mnie jest źle. Z nim jest mi źle. W życiu jest mi źle. A tak chciałabym umieć wszystko poukładać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s