Przeprowadzkowo

Odkryłam, że muszę przenieść bloga. Ale to wszystko zbiegło się z czasem intensywnych myśli o przeprowadzce. Potrzebą znalezienia własnego miejsca na ziemi. Chciałam wynająć, kupić mieszkanie i uciec. Ciągle zastanawiam się, od czego. Powoli dociera, że uciec od problemów, od przemocy, od krzyków, od ciągłego upokarzania.

W pierwszej chwili, kiedy padły słowa:

  • to się wyprowadzę
  • to się wyprowadź!

byłam zdecydowana wszystko rzucić i zacząć coś nowego. Sama. Z dziećmi. Sama nie wiem. Rozważałam różne opcje. Jeszcze rok temu mogłabym z marszu pozwolić sobie na taką decyzję. Teraz finanse są takie, że sama nie dam rady. Obliczyłam, że bardziej opłaci mi się kupić mieszkanie i spłacać kredyt, niż wynajmować i co miesiąc płacić przedziwne opłaty z tym związane. Nie mogę mieszkać u mamy. Nie zniosę tego na dłuższą metę. Kiedy zabrałam jedną torbę, laptopa i kilka książek, miałam poczucie, że nie wiem, co dalej. Zastanawiałam się, czy gdybym zadzwoniła i powiedziała, że chcę wszystko zostawić, poukładać na nowo, zapytała, czy on chce być częścią tej układanki, to co by mi odpowiedział. Długo gryzłam się z tą myślą. Przeformułowywałam w głowie pytanie, jakie mogłabym mu zadać. Próbowałam sobie wyobrazić, co będzie, jeśli on powiedziałby tak, a jednocześnie czułam, że odpowie negatywnie, chciałam chyba nawet tej konfrontacji, by usłyszeć „nie”, by móc powiedzieć, że skoro „nie”, to ja chcę być sama, nie chcę namiastki, chcę czegoś więcej, nie potrzebuję kawałka obecności, ale ciągłego wsparcia, nawet, jeśli wiedziałabym, że jego ciągle nie będzie w domu, że dzieci, że mama, że praca – to mogłabym wtedy bez wyrzutów sumienia, zadzwonić do niego o każdej porze, choć tak naprawdę nie wiem, czy to mogłoby mi wystarczyć.

A potem czas mijał, a ja z każdą chwilą upewniałam się w przekonaniu, że go nie chcę, a może tylko wmawiałam sobie taką opcję, by odrzucić ryzyko odmowy. W każdym razie dotarło do mnie, że jadąc autem do pracy i rozmawiając z nim przez telefon tęsknię za kimś innym. Że boli mnie ta inna obojętność. Że ja chcę wsparcie odnaleźć w kimś innym. Myślałam nawet, że może to jest tak, że ja tęsknię za tym, którego akurat nie ma. Że w takim razie oni obaj są mi potrzebni.

I potem utknęłam na wniosku, że nie powinnam nic zmieniać, że jest, jak jest. Jeden tu, drugi tam, jakaś moja niestabilna równowaga pomiędzy nimi. Z jednej strony zależy mi na obecnym związku, mocno. Boleśnie wręcz. Tak bardzo potrzebuję wsparcia w codzienności, obecności, dobrych słów, gestów. Wspierania po prostu. A z drugiej, brak tego wszystkiego jest tak strasznie dotkliwy, że odbiera wszelkie chęci. Nie mam siły tłumaczyć, mówię, mówię, ale widzę, że te słowa zupełnie nie docierają.

Nie chcę żyć w równoległym świecie, choć jednocześnie daję sygnały, że takie życie mi odpowiada. Nie chcę, by rozpadło się coś dla mnie ważnego.

Czuję się zdominowana przez niepewność. Źle mi, tak ogólnie, ale nie chcę wypłakiwać się na ramieniu, które samo się nadstawia, chcę wsparcia innych ramion, a one są coraz odleglejsze. Boli.

Może właśnie dlatego podświadomie czuję, że powinnam zupełnie odrzucić równoległe kontakty, by nie mieć sobie nic do zarzucenia. I wtedy podjąć decyzję, co dalej. Czy naprawdę nie ma żadnej szansy, czy naprawdę mam spakować się i odejść? Ja nie chcę odchodzić bez niego. Po wielu dniach refleksji dotarło do mnie, że chciałabym, byśmy razem się wyprowadzili. Zaczęli coś nowego, naszego, co nas umocni, scali, pomoże trwać ze sobą i dla siebie.

Prawie przestaliśmy rozmawiać. Czuję się ignorowana, a potem nie mam nawet siły, by cokolwiek powiedzieć. Jakby wewnętrzna blokada. Jakbym sama siebie splątała czymś, czego nie umiem rozwiązać. A ja tak lubię rozplątywać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s