Niewytłumaczalne

Sama siebie nie rozumiem. Tak niewytłumaczalnie katuję się zdjęciami, filmami.

W czwartek biegłam do pracy, auto, telefon od klienta, zawróciłam, przez myśl przemknęło, że on miał wrócić w środę i zadzwonić, a nie zadzwonił, wybrałam numer. Odebrał i powiedział, że ściągnął mnie myślami, bo chciał do mnie zadzwonić i poprosić, bym go zawiozła do pracy.

Tak mało minut, a ja zgodziłam się. Podjechałam, on wsiadł, a widziałam, że chciałby posiedzieć ze mną w aucie, nie było szans, poprosił w czasie jazdy, bym zatrzymała się choć na sekundę, bo chciałby skończyć na mnie. Zahamowałam i po sekundzie ruszyłam, mówiąc, że oto ma kawałek mnie – moją rękę, jechałam przez centrum miasta, on z trudem starał się zakończyć na mnie, bez mojego udziału – bo dużo zakrętów.

Zjechałam tuż przy jego pracy, gdy hamowałam, zapinał spodnie, on poszedł do pracy, ja pojechałam. Spóźniłam się. Szefowa nie była zadowolona. Ale jakoś przestałam się przejmować jej zadowoleniem.

W piątek, piątek – już nie pamiętam piątku, ale chyba nie zadzwonił, skoro się nie spotkaliśmy, jakoś tak musiało być.

Poniedziałek zaczął się od tego, że omal nie wpadłam pod auto, wbiegłam, nie mając pojęcia, skąd nagle na jezdni wzięło się tyle aut… Głupia – pomyślałam o sobie i postanowiłam, że od jutra  będę przechodzić na pasach… Może.

Potem telefony, maile, praca, łazienka… Telefon od niego. Nie odebrałam. Nie zdążyłam. Dokończyłam ubieranie, wyszłam, wsiadłam do auta i oddzwoniłam, nie odebrał, oddzwonił po chwili i szeptem zapytał, co robię, powiedziałam, że krążę po mieście, a on na to, że nie jestem w pracy, potwierdziłam. Powiedział, że jest w X, w mieście, gdzie pracuję. Bardzo starałam się nie powiedzieć, że przecież mógł mnie uprzedzić, to inaczej bym się zorganizowała, że mógł powiedzieć, to bym go zawiozła, pojechalibyśmy razem… Nie powiedziałam, coś neutralnego przemknęło mi przez usta. On powiedział, że jak wróci, to zadzwoni, ja powiedziałam, żeby zadzwonił.

Pa.

Pa.

Nie zadzwonił, a ja, głupia, znów katuję się zdjęciami, filmami, dźwiękiem jego głosu.

Nie potrzebuję. I w niewytłumaczalny sposób, jak ćma, lecę w ten ogień, co spala i niszczy. Nie rozumiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s