Plany na jutro

Leżę w łóżku, układam w głowie plany na jutro

– chcę ugotować zupę

– chcę być wierną mężowi

– chcę zagrać z małym w kórliki

Ta zupa na pierwszym miejscu, zupa zawsze kojarzy mi się z domowym obiadem, bez zupy to nie prawdziwy obiad, ale namiastka, nawet, jeśli to bardzo obfite danie.

Wiem, jakie są moje priorytety, ale i tak rozmieniam się na drobne.

Dziś już nie było tak fajnie. Najfajniejszy jest zawsze ten pierwszy raz po długiej przerwie. Długo nie umiałam zasnąć. Adrenalina, endorfiny, poczucie winy. Sama nie wiem.

Dziś, gdy jechaliśmy moim autem, odebrał telefon: „cześć kochanie….” „… ale córcia, mówiłem przecież….” – przez moment bałam się, że to kochanie odnosi się do jego kobiety. Przyciszyłam radio. Córka zadzwoniła po chwili jeszcze raz. Strasznie dołujące dla mnie. Kiedy on opowiada o swojej relacji z córką, kiedy taki jest dumny i kiedy słychać w jego głosie całą miłość, jaką obdarza córkę i radość z bycia kochanym i szanowanym przez nią – we mnie coś znów się rozsypuje. Nic mi się nie udaje. Nic mi nie wyszło. Do niczego się nie nadaję. Wszystko mnie przerasta. Przeraża. Przytłacza.

On znów śpieszy się na spotkanie, kiedy wysiada, pytam, czy zabrał telefon i przypominam sobie, jak kiedyś zostawiłam bieliznę w jego aucie. Nic dziwnego, że woli jeździć moim.

Kiedy wracałam z pracy zatrzymałam się na stacji benzynowej. Toaleta. Zdjęłam bieliznę. Potem poszłam zamówić gorącą czekoladę. Samoobsługowy automat. Nie lubię. Gdy odwróciłam się z kubkiem czekolady zauważyłam człowieka, który centralnie na przeciwko mnie, przy przeciwległej ścianie, stał z telefonem przed twarzą, jakby robił zdjęcie, Może robił zdjęcie. Może robił mi zdjęcie. Mam już chyba obsesję, że ktoś mnie śledzi, jeździ za mną, fotografuje… Spojrzałam na kubek i jakby nigdy nic wyszłam ze stacji, ale myśl o tym, że jednak ktoś śledzi przez chwilę kołatała się w głowie.

Leżąc i myśląc o planach na jutro uświadomiłam sobie, że nie chcę pisać o czymś, co mnie średnio interesuje, że może i chcę, ale nie mam czasu, a ten czas, który mam, zamiast na tym pisaniu wolę spędzić na grze w kórliki, obejrzeć serial z mężem, ugotować zupę, upiec ciasto,

Ostatnio rozmawiałyśmy o tym, że boję się przyjemności, że oddalam je od siebie. I że może moje oddalanie pisania na ostatnią chwilę to lęk przed sukcesem, lęk przed przyjemnością, jaką daje mi pisanie. Nie wiem, czy rzeczywiście tak jest. Dobrze wychodzą mi badania, poszukiwania, analiza, a potem, kiedy mam usiąść i pisać, czuję blokadę. A jak już piszę, to wszystko jakoś samo się układa.

Przeczytałam dziś, że zima będzie długa i mroźna. Pomyślałam, że autostradę dobrze odśnieżają, a do autostrady nie mam bardzo daleko, jakoś dojadę, dzieci też jakoś będą jeździć do szkoły. Przyzwyczaiłam się do zim bez śniegu i polubiłam je, ze względu na dalekie podróże do pracy, bez śniegu jeździ się łatwiej.

Kiedy padał dziś deszcz, przez moment miałam wrażenie, że na szybę opadają płatki śniegu.

Jestem bardzo zła na ludzi, którzy robią złe rzeczy i upubliczniają to na filmach w necie. Młody długo płakał przed zaśnięciem, bo wyświetlił mu się na YT nagłówek filmu o nastolatkach, które spaliły jeża. Płakał nad biednym jeżem, płakał i zastanawiał się, jak można coś tak wstrętnego zrobić takiemu niewinnemu stworzeniu, płakał i zastanawiał się, jak ten jeż się czuł.

Czuję się strasznie bezsilna w takich sytuacjach. Nie wiem, jak mam mu pomóc, pocieszyć, uspokoić. I jednocześnie takie chwile coraz mocniej uzmysławiają mi, że nie dam rady całe życie go chronić, że mój parasol jest za mały, nie zakryje go skutecznie.

I myślę o chłopcu zaszczutym, który odebrał sobie życie i boję się, że ktoś może tak zaszczuć moje dziecko, delikatne, wrażliwe, cudownie zastanawiające się nad życiem i jego sensem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s