Usilnie

Spotkaliśmy się. Tradycyjnie, podjechałam po niego, tłumacząc się przed mamą, że jadę do sklepu na drugi koniec miasta. Pojechaliśmy na parking w lesie, był zajęty, krążyliśmy, w końcu znaleźliśmy inny przyleśny zjazd. Nie chciałam przesiadać się do tyłu, nie chciałam niczego robić. Ale zrobiłam to, czując, że wszystko dzieje się wbrew mnie samej. Moje dłonie, usta, jego członek, pośladki, schematycznie, niemal nudno.

Odwiozłam go na parking w centrum miasta. Powiedział, że zadzwoni, jak wróci. Wysiadł, a ja pojechałam do domu, czując, że nie umiem tego udźwignąć. Po kwadransie zadzwoniłam do niego, prosząc, by nie dzwonił po powrocie, to znaczy, żeby nie dzwonił, jeśli chce czegoś więcej, niż rozmowy. Powiedział, że dobrze. A potem zapytał, czy może zadzwonić, żeby pogadać, albo spotkać się na kawę. Powiedziałam, że może.

Milczał przez ponad tydzień. Kilka dni po jego powrocie pojechałam na zakupy, zobaczyłam jego samochód, chciałam zapytać, jak mama, ale poszłam najpierw do sklepu. Gdy wyszłam, jego samochodu już nie było. Zrobiło mi się smutno. Snułam się od sklepu do sklepu, kupiłam pończochy, wróciłam do domu. Nazajutrz miałam znów pojechać na zakupy, ale zrezygnowałam, to już był piątek, weekend. A potem kolejny tydzień, kolejne dni wypełnione tęsknotą i czekaniem na telefon. Środową noc spędziliśmy z mężem i młodszym na pogotowiu i w szpitalu, szpital oddalony o 20 km, dobrze, że na strachu się skończyło, cudowne pielęgniarki na izbie przyjęć, z powołania, młodszy czuł się bezpiecznie, a ja też czułam, że zostawiając go z pielęgniarką powierzam go w dobre ręce. Wróciliśmy do domu koło 5:00. Mąż poszedł pół godziny później do pracy, ja wstałam przed 7:00, pobiegłam po bułki, wysłałam starszego do szkoły, a potem jeszcze godzinę pospałam, zanim nie obudziła mnie teściowa, zastanawiając się, czemu młodszego do szkoły nie odwożę…

Potem już nie zasnęłam. Wieczorem poszłam na basen, potrzebowałam wody, ruchu, wyjścia. Następnego dnia odwiozłam dzieci i zbierałam się do pracy, gdy zadzwonił. Zapomniałam, że zmieniłam dzwonek dla połączeń od niego. Wrócił, rozmawialiśmy chwilę o jego mamie, o pracy, zapytał, czy w poniedziałek będę wolna, ostatecznie powiedział, że zadzwoni we wtorek. Ucieszyłam się z jego telefonu i od wczoraj zastanawiam się, czego on oczekuje po tym spotkaniu, czy pójdziemy tylko na kawę, czy będzie znów próbował przekraczać granice. Czy uda się spotykać na moich zasadach.

Próbuję sobie to wszystko poukładać, ale nie wiem, czy potrafię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s