Przedjesiennie

Oglądam film, w tle włoska muzyka, do tego owocowa herbata, rogaliki ze śliwkami… Mąż śpi. Mieliśmy razem oglądać film. Kiedy usnął, a miałam nadzieję, że spędzimy wieczór bardziej intensywnie, pomyślałam sobie, że zrezygnowałam z seksu z panem K, mając nadzieję na wieczorny seks z mężem – trzeba było nie marnować okazji…

Nie widziałam pana K. ponad miesiąc. Ostatni raz widzieliśmy się dzień przed pogrzebem mojego taty. Przez pięć minut może, kiedy odwoził mnie do domu.

Kiedy wrócił z wakacji, zadzwonił do mnie. Wyszukiwałam preteksty, żeby się z nim nie spotkać. Któregoś dnia zadzwonił, powiedział, że musi wcześniej pojechać nad morze (tam została jego mama, miał ją przywieźć), powiedział, że mama jest w szpitalu, miałam déjà vu… Pojechał po mamę, stamtąd zadzwonił, mówił, że gdyby mógł, siadłby i płakał, ale musi się trzymać, nikomu nie może pokazać, że jego też to przerasta. Zadzwonił wczoraj, z dworca, powiedział, że wraca pociągiem, mama czuje się trochę lepiej, pojedzie po nią w poniedziałek. Umówiliśmy się na dziś na telefon, a ja od wczoraj wymyślałam preteksty, jednocześnie starannie depilując ciało… Paradoks. Nie umiem wprost powiedzieć, że nie chcę się spotkać, wciąż powtarzam sobie, że nie chcę tych spotkań, ale może moja podświadomość czuje inaczej.

Rano wyłączyłam dźwięk telefonu, nieświadomie, ćwiczyłam, czekając na ten jego telefon, gdy skończyłam ćwiczyć, okazało się, że dzwonił, a ja nie słyszałam.

Nie musiałam wymyślać pretekstów, dziecko źle się czuło, pojechaliśmy do lekarza. Potem mały został u babci, chciałam zadzwonić, byłam wolna, ale czułam, że wcale nie chcę się spotkać, choć i tak umówiliśmy się na telefon w poniedziałek rano.

Męczy mnie to znów. Kiedy mam wrażenie, że wszystko się układa, boję się, że zaraz całość się rozsypie.

Jest trudno, bardzo, czerpię siłę z każdego dobrego momentu, który mi się przytrafia, z uśmiechów dziecka, z patrzenia na jego radość. Ale i tak czuję się otoczona lękiem.

Lepiej mi dźwigać wszystko, kiedy się z nim nie spotykam, a z drugiej strony chciałabym móc usiąść z nim nad kawą i normalnie porozmawiać, tylko, że nasze spotkania rzadko są normalne.

Idzie jesień. Kolejny rok. Kolejne koło. Da capo…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s