Urlopowo

Wyjechaliśmy. Najważniejsze, że razem. Codziennie budzić się i patrzeć, jak on jeszcze śpi. Zasypiać w jego ramionach. Kochać się co wieczór i co rano. Jeść razem śniadanie na tarasie, po prostu być razem, ze świadomością, że problemy nie zniknęły, ale że jest dobrze mierzyć się z nimi ze wsparciem. Kleją mi się oczy. Za mną kolejny długi dzień. Spacer do kościoła, piknik, chińszczyzna, karmienie kaczek, spotkanie z jeżem, balon nad jeziorem…

Jutro znów mam zajęcia, mamy urlop, ale dla mnie taki pracowity, wychodzę dwa razy dziennie na trzy godziny, a resztę czasu mamy dla siebie, oswajam małe miasteczko, ciągle się w nim gubię i odnajduję. Spacerujemy, czasem pan K wraca w moich myślach. Brakowało mi przegadania, a może przemilczenia trudnych momentów, dałam radę. Milczałam obok męża.

Są trudne chwile, przechodzę mostem, kładka, bardzo wysoko, niskie barierki, patrzę przed siebie, a potem myśl, że mogłam skoczyć. Ale nie tak, nie tam, nie wtedy, gdy na dole mąż i młodszy. Że nie chcę zniknąć, chce, żeby problemy dały się rozwiązać, a czuję się bezsilna i strasznie zmęczona. I jak balsam te wieczory i poranki w ciepłych ramionach. Chcę więcej. Ale i tak cieszę się, że mam choć tyle. Aż tyle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s