Orbita orbitreka

Poranek powolny nad kawą i kanapką z pomidorem. A potem zbieram się, orbitrek. Trzydzieści minut. Lepię się. Dzwoni telefon. Decyduję się odebrać. Nie chcę chować głowy w piasek, choć to najskuteczniejsza metoda.

On nie pyta, dlaczego nie oddzwaniałam. Ja próbuję złapać oddech, on dziwi się, tłumaczę, że zeszłam z orbitreka. Pyta, kiedy wylatuję. Mówi, że wyjeżdża z dzieckiem we wtorek, czuję ulgę, że nie spotkam go na warsztatach, na które na wtorek się zapisałam.Wróci po tygodniu, więc pewnie nie spotkamy się przed moim wylotem. Powiedział, że zadzwoni w poniedziałek o 9:00. Chciałam poprosić, by zadzwonił później (żeby mnie nie obudził, przecież i tak się z nim nie spotkam). Pytał o szpital, opowiedziałam, co się ostatnio działo. Taka rozmowa, jak kiedyś, jakbym zapomniała, jaka wkurzona na niego byłam.

Wróciłam do ćwiczeń. Godzina. Cudowna.Pytał o te moje ćwiczenia, ile czasu ćwiczę. Uświadomiłam sobie, że to znów moje uciekanie. Muzyka. Bieg. Ja. Wyłączone myślenie.

Znalazłam informację o książce opowiadającej losy córki Emmy Bovary. Nie wiem, czy książka została przetłumaczona na polski. Raczej nie. Ale bardzo zapragnęłam ją kupić. Może latem się uda, jak będę na miejscu. Zanotowałam autora i tytuł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s